−25%

na Windows przy płatności rocznej, do 31.10. Do planów

EQVPS
Zacznij

VPS dla Syncthing: zawsze online, tylko szyfrogram

Peer Syncthing online 24/7: urządzenia synchronizują się, nawet jeśli nigdy nie są włączone jednocześnie, a serwer trzyma tylko zaszyfrowane dane.

Syncthing ma jeden irytujący nawyk: dwa urządzenia synchronizują się tylko wtedy, gdy oba są online. Laptop śpi, telefon jest w kieszeni na danych komórkowych, komputer w domu wyłączony — a pliki czekają na moment, w którym dwa z nich przypadkiem obudzą się naraz. Peer, który jest online przez całą dobę, to naprawia. Wszystko synchronizuje się przez serwer, kiedykolwiek pojawi się dane urządzenie.

Typowy zarzut brzmi: „to moje pliki leżą na VPS”. Syncthing ma na to odpowiedź: udostępnij serwerowi folder jako urządzeniu niezaufanemu, a będzie przechowywał tylko zaszyfrowane dane, których nie może przeczytać.

Jaki plan

Sam Syncthing jest malutki — w naszym teście około 25–30 MB RAM. Tak naprawdę kupujesz dysk, bo serwer trzyma pełną kopię każdego folderu, który mu udostępnisz.

Co synchronizujeszPlan
Dokumenty, notatki, konfiguracje, plik bazy hasełNano-IP: 2 vCPU, 1 GB, 15 GB ($8/mies.)
Dokumenty z wielu lat i trochę zdjęćMicro-IP: 2 vCPU, 2 GB, 25 GB ($10/mies.)
Foldery robocze i większe archiwaSmall-IP: 4 vCPU, 4 GB, 35 GB ($16/mies.)
Biblioteka zdjęćPro-32: 400 GB ($40/mies.), na zapytanie

Weź plan z własnym IPv4. Urządzenia muszą dotrzeć do serwera na porcie 22000; na planie NAT przechodzi tylko SSH, a Syncthing przełącza się na publiczne przekaźniki — wolniejsze i działające na infrastrukturze, której nie kontrolujesz. Wybierz Niemcy albo Finlandię — co bliżej Ciebie i dostępne przy zamówieniu. Za serwer zapłacisz kryptowalutą, bez KYC.

Instalacja

Jako root na Ubuntu 24.04 lub Debianie 12, z oficjalnego repozytorium Syncthing (stabilny kanał v2):

mkdir -p /etc/apt/keyrings
curl -L -o /etc/apt/keyrings/syncthing-archive-keyring.gpg https://syncthing.net/release-key.gpg
echo "deb [signed-by=/etc/apt/keyrings/syncthing-archive-keyring.gpg] https://apt.syncthing.net/ syncthing stable-v2" > /etc/apt/sources.list.d/syncthing.list
apt update && apt install -y syncthing

Uruchom go jako osobnego użytkownika pod systemd:

useradd -m -s /bin/bash syncthing
systemctl enable --now syncthing@syncthing
ufw allow 22/tcp && ufw allow 22000/tcp && ufw allow 22000/udp && ufw enable

Nie nazywaj użytkownika sync. Ta nazwa należy już do konta systemowego z katalogiem domowym /bin, a syncthing@sync pada z błędem systemu plików tylko do odczytu — sami się na tym potknęliśmy.

Pobierz ID urządzenia serwera — wkleisz je na pozostałych urządzeniach:

runuser -u syncthing -- syncthing device-id

Interfejs WWW nasłuchuje tylko na 127.0.0.1:8384 i tak właśnie ma być. Wchodź do niego przez tunel SSH ze swojego komputera:

ssh -L 8384:127.0.0.1:8384 root@YOUR_SERVER_IP

Otwórz http://127.0.0.1:8384 i w pierwszej kolejności ustaw hasło w Settings → GUI.

Udostępnij folder tak, żeby serwer nie mógł go przeczytać

Na laptopie (lub dowolnym zaufanym urządzeniu):

  1. Dodaj serwer jako urządzenie zdalne po jego ID.
  2. Otwórz folder do synchronizacji → Sharing, zaznacz serwer i wpisz obok hasło szyfrowania. Zapisz je w menedżerze haseł: bez niego dane na serwerze to tylko szum.
  3. W interfejsie WWW serwera zaakceptuj folder i wybierz typ Receive Encrypted.

To wszystko. Zobacz, co faktycznie trafiło na serwer:

find /home/syncthing -path '*syncthing-enc*' -type f | head

Zobaczysz ścieżki w rodzaju …/I.syncthing-enc/C8/PICA7BFKFPSGQ06C4D4SQ50GB6E151QUNF1EOBK zamiast nazw swoich plików. W naszym teście szukaliśmy na serwerze zdania z synchronizowanego pliku — nic.

Pozostałe urządzenia udostępniają ten sam folder normalnie między sobą, a serwerowi — z tym samym hasłem szyfrowania. Każde zaufane urządzenie, które zna hasło, może synchronizować się z serwera, także nowy laptop, gdy stary odmówi posłuszeństwa.

Uczciwie o ograniczeniach

  • Synchronizacja to nie kopia zapasowa. Usunięcia i przypadkowe nadpisania też się synchronizują. Włącz wersjonowanie na zaufanym urządzeniu albo trzymaj osobną kopię gdzie indziej.
  • Szyfrowanie ukrywa treść i nazwy, ale nie wszystko. Rozmiary plików i czas zmian da się na serwerze ustalić. Dla większości ludzi to rozsądny kompromis; jeśli dla Ciebie nie, ta konfiguracja nie jest dla Ciebie.
  • Hasło jest kluczem. Zgubisz je — zaszyfrowana kopia na serwerze stanie się bezużyteczna. Taki jest sens, i to jest też ryzyko.
  • Telefony. Oficjalnej aplikacji mobilnej już nie ma: dla Androida jest wersja utrzymywana przez społeczność, dla iOS tylko klienty firm trzecich. Sprawdź swój, zanim na nim oprzesz plany.

Jeśli chcesz pełnego interfejsu WWW z kalendarzami, kontaktami i linkami do udostępniania zamiast cichej synchronizacji w tle, spójrz na Nextcloud. Jeśli chcesz tylko, żeby pliki były wszędzie, a czytelne wyłącznie na Twoich urządzeniach, to jest lżejsze narzędzie.

Powiązane

Gotowy na wdrożenie? Płać kryptowalutą, bez KYC — online w około minutę.

Wdróż teraz →

FAQ

Czy serwer może przeczytać moje pliki?

Nie, jeśli udostępniasz mu foldery jako urządzeniu niezaufanemu. Hasło szyfrowania ustawiasz na własnym urządzeniu; serwer przechowuje wtedy zaszyfrowaną zawartość pod pomieszanymi nazwami. W naszym teście plik tekstowy trafił na serwer jako coś w rodzaju I.syncthing-enc/C8/PICA7…, a jego treści nie było nigdzie jawnym tekstem. Rozmiary plików i czas zmian da się jeszcze wywnioskować — nazw i treści nie.

Czy Syncthing potrzebuje własnego adresu IP?

Bardzo zalecane. Urządzenia łączą się z serwerem na porcie 22000 (TCP i UDP). Na planie NAT z zewnątrz dostępny jest tylko port SSH, więc Syncthing przechodzi na publiczne przekaźniki — działa, ale wolniej, a Twój zaszyfrowany ruch idzie przez cudzy przekaźnik.

Ile dysku potrzebuję?

Serwer trzyma pełną kopię każdego folderu, który mu udostępnisz, więc licz według swoich danych, a nie według Syncthing. Dokumenty i notatki zmieszczą się w 15–25 GB; biblioteka zdjęć zwykle oznacza plan Pro z 400 GB lub więcej, dostępny na zapytanie.

Dlaczego syncthing@sync się nie uruchamia?

Bo Debian i Ubuntu mają już użytkownika systemowego sync z katalogiem domowym /bin. Syncthing próbuje utworzyć konfigurację w /bin/.local i pada na systemie plików tylko do odczytu. Utwórz użytkownika o dowolnej innej nazwie — my używamy syncthing.

Czy to kopia zapasowa?

Nie. Synchronizacja kopiuje też usunięcia: usuniesz plik na laptopie — znika i z serwera. Włącz wersjonowanie plików na zaufanym urządzeniu albo trzymaj osobną kopię zapasową.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Zostaw komentarz

Komentarze są moderowane przed pojawieniem się.